Jestem miłośnikiem starych aut a ta strona jest odzwierciedleniem moich poglądów na ten temat. Piszę z różną częstotliwością, o tym co mnie jara (a czasem co przeszkadza) w starych samochodach. Jestem fanem marki Volkswagen, dlatego duża część wpisów dotyczy aut tego producenta. Zapraszam do lektury i komentowania :)
To ma urok, kiedy jadąc starym, zdezelowanym samochodem musisz walczyć na każdym kilometrze o to, by nie wylecieć z trasy. To ma urok, gdy jedziesz sobie powoli dlatego, że każde zwiększenie prędkości o wiele zmniejsza stabilność auta, i gdy wozisz się niską prędkością, czerpiąc mimo wszystko przyjemność z jazdy. To ma urok i jest ciekawym doświadczeniem. I jak się do tego przyzwyczaisz, jest naprawdę miło. Wiesz, że Twoje bezpieczeństwo zależy w dużej mierze od tego jak będziesz jechał. Jeżeli nie skupisz się odpowiednio… hmm… Lepiej może tego nie rozważać. Dlatego nigdzie się nie spiesząc jedziesz oszczędnie 70-80 na godzinę albo jeszcze mniej i nikt Ci nie może powiedzieć, że się wleczesz. Jest to bowiem uzasadnione.
Zdecydowanie rozpoznawalny już w okolicy Passat B2 wraz z legendarnym wśród moich znajomych busem T3.
Jednakże, kiedy w końcu ponaprawiasz co trzeba w swoim cudeńku… Kiedy wymienisz części, które są już tak zniszczone, że właściwie powinny się rozsypać dawno temu (ale działały, bo to w końcu pieprzone VW)… Zaskoczą Cię możliwości Twojego auta. Jego styl a nawet gracja.
Siemanko. Poniżej znajdziecie pierwszy wpis przygotowany na tego bloga przez mojego dobrego kolegę – Izbę. Polecam najpierw włączyć muzykę z dailymotion, a wtedy zacząć czytać. :)
Piotr Wiśniewski.
Kolejny zarażony miłością do VW
Korzystając z okazji, jaką otrzymałem od autora tego blogu, Pana Piotra (i oczywiście tu podziękowania), chciałbym napisać swój pierwszy można to nazwać artykuł. Może najpierw coś o sobie. Zaczynając, nazywam się Marcin, mam lat 15-naście i od małego brzdąca kocham wszystko co ma koła, kierownicę oraz silnik spalinowy. Niestety z racji mojego wieku nie posiadam prawa jazdy a co za tym idzie moje „wrażenia” z prowadzenia ograniczają się do jazdy po osiedlu i chowania dwóch Volkswagenów do garaży, no i czasami przejażdżki jednym z nich u wujka na wsi. Mimo tak skromnego wręcz nikłego doświadczenia pokochałem tę markę całym sercem i zacząłem się powoli w nią zagłębiać. I wtedy oto z nieba nadszedł wymieniony wyżej Piotr, który poszerzył moje horyzonty na markę VW z lat ’80. Przejażdżka Passatem b2 dała mi tyle emocji co mniej więcej wystrzelenie na księżyc. Można powiedzieć, że coś co dla kogoś wydawałoby się normalne dla mnie było cudowne. Ten piękny zapach wnętrza oraz jeszcze piękniejszy dźwięk silnika 1.6 D. Gdy wydawałoby się mi, że nic z tej marki mnie już nie zaskoczy, ku mojemu zdziwieniu ujrzałem dość typowy na naszych drogach samochód, jakim jest busik T3. Niby nic niezwykłego, lecz do czasu aż zostałem „porwany” na przysłowiową rundkę. Oczywiście nie obeszło się bez skromnych ale cieszących oko driftów, które busik znosił dzielnie. Również jak w przypadku b2 wrażenia były ogromne. Dlatego też bardzo zasmuciła mnie wieść o końcu ogóraska i mam wielką nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczę Piotra w tym jakże pięknym „pudełku na kółkach” gdyż zawsze będzie mi się z tym kojarzył. Na chwilę obecną moim marzeniem jest podróż na drugi koniec naszego pięknego, dziurawego kraju słuchając Def Leppard – Photograph i wczuwać się w klimat „route 66” jakimś pięknym pojazdem również z gamy VW (i mam tu na myśli jakieś „piotrowe” wozidełko z nim samym za kółkiem). Być może jeszcze kiedyś tu zagoszczę, wszystko zależy od redaktora naczelnego :D.
Marcin Izdepski.
Marcin i jego cudny Passat B5 FL.
Korzystając z okazji, jaką otrzymałem od autora tego blogu, Pana Piotra (i oczywiścietu podziękowania), chciałbym napisać swój pierwszy można to nazwać artykuł. Możenajpierw coś o sobie. Zaczynając, nazywam się Marcin, mam lat 15-naście i od małegobrzdąca kocham wszystko co ma koła, kierownicę oraz silnik spalinowy. Niestety z
racji mojego wieku nie posiadam prawa jazdy a co za tym idzie moje „wrażenia” z
prowadzenia ograniczają się do jazdy po osiedlu i chowania dwóch Volkswagenów do
garaży, no i czasami przejażdżki jednym z nich u wujka na wsi. Mimo tak skromnego
wręcz nikłego doświadczenia pokochałem tę markę całym sercem i zacząłem się powoli w
nią zagłębiać. I wtedy oto z nieba nadszedł wymieniony wyżej Piotr, który poszerzył
moje horyzonty na markę VW z lat ’80. Przejażdżka Passatem b2 dała mi tyle emocji co
mniej więcej wystrzelenie na księżyc. Można powiedzieć, że coś co dla kogoś
wydawałoby się normalne dla mnie było cudowne. Ten piękny zapach wnętrza oraz jeszcze
piękniejszy dźwięk silnika 1.6 D. Gdy wydawałoby się mi, że nic z tej marki mnie już
nie zaskoczy, ku mojemu zdziwieniu ujrzałem dość typowy na naszych drogach samochód,
jakim jest busik T3. Niby nic niezwykłego, lecz do czasu aż zostałem „porwany” na
przysłowiową rundkę. Oczywiście nie obeszło się bez skromnych ale cieszących oko
driftów, które busik znosił dzielnie. Również jak w przypadku b2 wrażenia były
ogromne. Dlatego też bardzo zasmuciła mnie wieść o końcu ogóraska i mam wielką
nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczę Piotra w tym jakże pięknym „pudełku na kółkach”
gdyż zawsze będzie mi się z tym kojarzył. Na chwilę obecną moim marzeniem jest podróż
na drugi koniec naszego pięknego, dziurawego kraju słuchając Def Leppard – Photograph
i wczuwać się w klimat „route 66” jakimś pięknym pojazdem również z gamy VW (i mam tu
na myśli jakieś „piotrowe” wozidełko z nim samym za kółkiem). Być może jeszcze kiedyś
tu zagoszczę, wszystko zależy od redaktora naczelnego :D.
Dla mnie najmilsze doznania za kółkiem były właśnie w T3. Pozycja kierowcy wysoka, wygodna. Duża kierownica usprawniała manewry. Był to i jest według mnie najlepszy samochód. Najlepszy. Tak w ogóle wszystko powoli zaczyna nabierać sensu. U mnie. Tzn nadal są jakieś tam problemy, ale uczę się inaczej na nie patrzeć. Ale nie o tym będę, bo to wszak jest blog motoryzacyjny.
Obok delikatnie zmodyfikowane w programie photoscape zdjęcie busa T3 zrobione motorolą V3i. Czytaj dalej →
Myślałem, że jak już kupię transportera, to będzie to przeszklony, 9-osobowy bus, będzie miał silnik TD i najlepiej jakby jeszcze była to wersja kempingowa. A wyszło, że jest to blaszak, ma trzy miejsca siedzące, pordzewiałą karoserię i silnik 1.6 diesel. I tak sobie pomyślałem, że to nie do końca jest spełnienie moich marzeń, bo tylko marka i model się zgadza. Że nie na to chyba czekałem tyle czasu. Jednak po przemyśleniach doszedłem do nieco innych wniosków, które przedstawiam w poniższym wpisie :).
To cel każdego z nas przy kupnie samochodu – uśmiech zadowolenia. Chcemy się cieszyć nowym (czy też używanym, ale po prostu innym niż obecny :)) samochodem. Być dumni, że kupiliśmy coś wartościowego. Jednak abyśmy mogli się do siebie pełni satysfakcji uśmiechnąć, musimy podjąć właściwą decyzję. I tu zaczynają się schody. :)
Przeglądając dzisiaj allegro trafiłem na pięknego Transportera T3. Czytaj dalej →