Pewnego szarego dnia był u nas kuzyn z rodziną. Miał wtedy skromnego Mercedesa klasy E z 2004 roku. Rozmawiałem z nim o samochodach, zachowaniu na drodze i tym podobnych. Nagle ni stąd ni zowąd rzucił pytanie które pamiętam do dziś. “Chcesz się przejechać mietkiem?”. Bardzo mnie zaskoczył tym pytaniem, ale możliwa odpowiedź była tylko jedna. “No jasne” – na mej twarzy zagościł szeroki uśmiech. Poszliśmy do auta. Srebrny sedan stał do nas tyłem i błyszczał każdym centymetrem dokładnie umytej karoserii. Otworzyłem drzwi pilotem i rozsiadłem się w obitym beżową skórą fotelu. Poświęciłem chwilę na dopasowanie go do siebie po czym włożyłem kluczyk do stacyjki (wszystko takie nowoczesne, elektroniczne :P). Trochę się pogubiłem, nie wiedziałem czy tam jest może oddzielny przycisk start/stop, czy to działa tak jak zwykły klucz. Działało jak zwykły.
Silnik 2.2 CDI uruchomił się bez trudu, po czym prawie nie było go słychać. Delikatnie podnosząc i przesuwając dźwignię zmiany biegów wbiłem wsteczny, zawróciłem i wyjechałem na ulicę. Zaczęło się. Czytaj dalej