Jestem miłośnikiem starych aut a ta strona jest odzwierciedleniem moich poglądów na ten temat. Piszę z różną częstotliwością, o tym co mnie jara (a czasem co przeszkadza) w starych samochodach. Jestem fanem marki Volkswagen, dlatego duża część wpisów dotyczy aut tego producenta. Zapraszam do lektury i komentowania :)
Więc, ojcze rodziny, postanowiłeś kupić samochód. Nowy samochód. Czytając tego bloga jesteś przekonany, że polecę Ci Volkswagena. Znając moją infantylność dochodzisz do wniosku, że to może być nawet Scirocco. I już chcesz pewnie wychodzić, ale zostań. Zostań i zobacz, co dla Ciebie przygotowałem. Bo chociaż jestem przekonany o wysokiej jakości produktów Volkswagena, to znam też jego ceny i wiem, jak one odstraszają, jeżeli się je porówna z cenami konkurencji. A Ty chcesz kupić vana na 7 miejsc. Możesz kupić Sharana lub Tourana. Ale najtańszy Touran w dieslu to wydatek 83 tysięcy złotych. Za Sharana TDI zapłaciłbyś 110 tysięcy.
Widzę Twoją minę. Wszak od tych cen dopiero zaczynamy, w wersjach podstawowych, a gdzie tu dodatkowe wyposażenie? Ale nie bój się. Przybywam z odsieczą. Samochody rodzinne produkuje bowiem także Chevrolet. Przed Tobą zatem Orlando – piękny van, który w standardzie ma 7 siedzeń, klimę, radio mp3, a bezpieczeństwo Ci zapewni dzięki sześciu poduszkom powietrznym, a także systemom ABS i ESC. Wszystko to bez żadnych dopłat. Cena diesla 2.0 o mocy 130 KM, z ręczną skrzynią biegów, to 72 tysiące zł (możesz też zdecydować się na benzynę 1.8, 141 KM, wtedy za auto zapłacisz 12 tysięcy mniej). Teraz spójrz na to auto i spróbuj znaleźć sposób, by powiedzieć, że nie jest śliczne:
Przed otagowaniem i doprowadzeniem do porządku mojego filmika na youtube wszedłem na filmik “Bliskie Spotkania z Samochodami cz.14″ – był w powiązanych, po prawej stronie. Muzyka (disco-polo) przypomniała mi moje dziecięce lata, w których aut z takich filmików było na drogach więcej, a ja po odgłosach silnika potrafiłem poznać prawie wszystkie polskie samochody. :D
Omawiany filmik – jak widać po nazwie – należy do serii o tym samym tytule. Kilka takich serii ze starymi samochodami, czy to w świetnej formie, czy też kończących żywot, robi i wrzuca na youtube Nysiarz9 <– po kliknięciu przejdziecie na jego kanał, gdzie znajdziecie wszystkie materiały. Fotki robił własnoręcznie, nigdzie indziej ich nie znajdziecie (czyli również exclusive :D).
Świetnie, że ktoś to robi. Niby banał, ot zdjęcia starych aut i muzyka “z remizy”, a jednak świetnie się mi to ogląda i słucha (!). Chociaż – jeśli mogę powiedzieć słówko o muzyce – wolałbym słuchać tych piosenek bez znajomości polskiego. Bo o ile podkład, akordy i melodia mi pasują, to treść jest jakaś taka… No, ale – poniżej macie ten filmik, szczerze polecam miłośnikom starych aut, znajdziecie na nim także Transportera T3. :)
Piąteczka i pozdro dla Bartłomieja – właściciela kanału!
Zrobiłeś prawko, uzbierałeś/masz_od_rodziców kilka tysięcy* parę złotych na samochód. Co dalej? Ano chętnie Ci pomogę w wyborze Twojego pierwszego auta!
Możesz czuć pewien dyskomfort będąc tak ograniczonym przez kwotę, jednak nie masz się czego bać. Nadal możesz wybierać spośród wielu aut. Masz do wyboru ogrom typów nadwozi, wiele silników i różne rodzaje napędu.
Dobry kolega taty ma Multivana T3 Bluestar Hannover Edition, czyli najbardziej podobającego się większości ludziom busa. Prostokątne lampy, zderzaki w kolorze nadwozia, wszystko “nowoczesne”. Jak na lata osiemdziesiąte oczywiście. W środku rozkładany stoliczek, siedzenia z podparciami na ręce, poza tym automatyczna skrzynia biegów i silnik typu boxer, chłodzony cieczą, o pojemności 2.1 litra. 95 koni mechanicznych, z tego, co wiem. Do tego instalacja gazowa. Ot, taki ideał.
Tak się fortunnie złożyło, że pożyczyliśmy go do przewiezienia czegoś większego i oczywiście ja prowadziłem :D. 200 przejechanych kilometrów można określić nie tylko mianem jazdy próbnej, ale wręcz swego rodzaju testem tego auta. Poprzednie doświadczenia z busem dały mi pewien obraz, który mam do dziś, jednak błękitny kanciak z mazur w jakiś sposób go zmienił. Na pewno dlatego, że miałem ogromne wymagania dotyczące tego auta. Byłem przekonany, iż jest on najidealniejszym wozem pod słońcem. No ale zacznijmy od początku. Czytaj dalej →
To ma urok, kiedy jadąc starym, zdezelowanym samochodem musisz walczyć na każdym kilometrze o to, by nie wylecieć z trasy. To ma urok, gdy jedziesz sobie powoli dlatego, że każde zwiększenie prędkości o wiele zmniejsza stabilność auta, i gdy wozisz się niską prędkością, czerpiąc mimo wszystko przyjemność z jazdy. To ma urok i jest ciekawym doświadczeniem. I jak się do tego przyzwyczaisz, jest naprawdę miło. Wiesz, że Twoje bezpieczeństwo zależy w dużej mierze od tego jak będziesz jechał. Jeżeli nie skupisz się odpowiednio… hmm… Lepiej może tego nie rozważać. Dlatego nigdzie się nie spiesząc jedziesz oszczędnie 70-80 na godzinę albo jeszcze mniej i nikt Ci nie może powiedzieć, że się wleczesz. Jest to bowiem uzasadnione.
Zdecydowanie rozpoznawalny już w okolicy Passat B2 wraz z legendarnym wśród moich znajomych busem T3.
Jednakże, kiedy w końcu ponaprawiasz co trzeba w swoim cudeńku… Kiedy wymienisz części, które są już tak zniszczone, że właściwie powinny się rozsypać dawno temu (ale działały, bo to w końcu pieprzone VW)… Zaskoczą Cię możliwości Twojego auta. Jego styl a nawet gracja.
Siemanko. Poniżej znajdziecie pierwszy wpis przygotowany na tego bloga przez mojego dobrego kolegę – Izbę. Polecam najpierw włączyć muzykę z dailymotion, a wtedy zacząć czytać. :)
Piotr Wiśniewski.
Kolejny zarażony miłością do VW
Korzystając z okazji, jaką otrzymałem od autora tego blogu, Pana Piotra (i oczywiście tu podziękowania), chciałbym napisać swój pierwszy można to nazwać artykuł. Może najpierw coś o sobie. Zaczynając, nazywam się Marcin, mam lat 15-naście i od małego brzdąca kocham wszystko co ma koła, kierownicę oraz silnik spalinowy. Niestety z racji mojego wieku nie posiadam prawa jazdy a co za tym idzie moje „wrażenia” z prowadzenia ograniczają się do jazdy po osiedlu i chowania dwóch Volkswagenów do garaży, no i czasami przejażdżki jednym z nich u wujka na wsi. Mimo tak skromnego wręcz nikłego doświadczenia pokochałem tę markę całym sercem i zacząłem się powoli w nią zagłębiać. I wtedy oto z nieba nadszedł wymieniony wyżej Piotr, który poszerzył moje horyzonty na markę VW z lat ’80. Przejażdżka Passatem b2 dała mi tyle emocji co mniej więcej wystrzelenie na księżyc. Można powiedzieć, że coś co dla kogoś wydawałoby się normalne dla mnie było cudowne. Ten piękny zapach wnętrza oraz jeszcze piękniejszy dźwięk silnika 1.6 D. Gdy wydawałoby się mi, że nic z tej marki mnie już nie zaskoczy, ku mojemu zdziwieniu ujrzałem dość typowy na naszych drogach samochód, jakim jest busik T3. Niby nic niezwykłego, lecz do czasu aż zostałem „porwany” na przysłowiową rundkę. Oczywiście nie obeszło się bez skromnych ale cieszących oko driftów, które busik znosił dzielnie. Również jak w przypadku b2 wrażenia były ogromne. Dlatego też bardzo zasmuciła mnie wieść o końcu ogóraska i mam wielką nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczę Piotra w tym jakże pięknym „pudełku na kółkach” gdyż zawsze będzie mi się z tym kojarzył. Na chwilę obecną moim marzeniem jest podróż na drugi koniec naszego pięknego, dziurawego kraju słuchając Def Leppard – Photograph i wczuwać się w klimat „route 66” jakimś pięknym pojazdem również z gamy VW (i mam tu na myśli jakieś „piotrowe” wozidełko z nim samym za kółkiem). Być może jeszcze kiedyś tu zagoszczę, wszystko zależy od redaktora naczelnego :D.
Marcin Izdepski.
Marcin i jego cudny Passat B5 FL.
Korzystając z okazji, jaką otrzymałem od autora tego blogu, Pana Piotra (i oczywiścietu podziękowania), chciałbym napisać swój pierwszy można to nazwać artykuł. Możenajpierw coś o sobie. Zaczynając, nazywam się Marcin, mam lat 15-naście i od małegobrzdąca kocham wszystko co ma koła, kierownicę oraz silnik spalinowy. Niestety z
racji mojego wieku nie posiadam prawa jazdy a co za tym idzie moje „wrażenia” z
prowadzenia ograniczają się do jazdy po osiedlu i chowania dwóch Volkswagenów do
garaży, no i czasami przejażdżki jednym z nich u wujka na wsi. Mimo tak skromnego
wręcz nikłego doświadczenia pokochałem tę markę całym sercem i zacząłem się powoli w
nią zagłębiać. I wtedy oto z nieba nadszedł wymieniony wyżej Piotr, który poszerzył
moje horyzonty na markę VW z lat ’80. Przejażdżka Passatem b2 dała mi tyle emocji co
mniej więcej wystrzelenie na księżyc. Można powiedzieć, że coś co dla kogoś
wydawałoby się normalne dla mnie było cudowne. Ten piękny zapach wnętrza oraz jeszcze
piękniejszy dźwięk silnika 1.6 D. Gdy wydawałoby się mi, że nic z tej marki mnie już
nie zaskoczy, ku mojemu zdziwieniu ujrzałem dość typowy na naszych drogach samochód,
jakim jest busik T3. Niby nic niezwykłego, lecz do czasu aż zostałem „porwany” na
przysłowiową rundkę. Oczywiście nie obeszło się bez skromnych ale cieszących oko
driftów, które busik znosił dzielnie. Również jak w przypadku b2 wrażenia były
ogromne. Dlatego też bardzo zasmuciła mnie wieść o końcu ogóraska i mam wielką
nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczę Piotra w tym jakże pięknym „pudełku na kółkach”
gdyż zawsze będzie mi się z tym kojarzył. Na chwilę obecną moim marzeniem jest podróż
na drugi koniec naszego pięknego, dziurawego kraju słuchając Def Leppard – Photograph
i wczuwać się w klimat „route 66” jakimś pięknym pojazdem również z gamy VW (i mam tu
na myśli jakieś „piotrowe” wozidełko z nim samym za kółkiem). Być może jeszcze kiedyś
tu zagoszczę, wszystko zależy od redaktora naczelnego :D.
Często siedzę na moto.allegro w poszukiwaniu auta dla siebie. Więc oglądam – hondy, vw, mercedesy, ople, fordy, jakieś amerykańskie wielkie krążowniki, europejskie małe oszczędne autka, i wiele takich, których mi się nie chce wymieniać. Kabriolety, hatchbacki, kombi, sportowe, oszczędne, wygodne. Kieruję się różnymi kryteriami. Czasem szukam auta, w którym pojawienie się na mieście byłoby czystym szpanem i lansem do kwadratu. Za chwilę szukam tylko czegoś wygodnego, co jednocześnie tanio mnie przewiezie. Innym razem oglądam auta sportowe o dużej mocy. Czasem po takich poszukiwaniach znajduję ciekawy samochód, o którym mało wiem. Czytam wtedy o nim na forach, sprawdzam spalanie, dostępne silniki. Czytaj dalej →
Uwaga: Jeżeli szukasz szczegółowych informacji na temat tego auta – zjedź na dół wpisu. Tam znajdziesz linki.
Znalazłem nową miłość, a stało się to przez przypadek. Dzisiaj brat surfował sobie po sieci i nagle powiedział do mnie po prostu: “Opel Monza trzy zero gie es e”. Jak on mi każe sprawdzić jakiś samochód, to albo go znam i się nim już jaram, albo – jeżeli nie znam – okazuje się zajebisty i mam nową zajawkę. Nazwa skojarzyła mi się z Mantą, innym Oplem. Pomyślałem więc, że auto znam. Wyszukałem w googlach. Pierwsze co, to włączyłem filmik na youtube. Samochód zmiażdżył mnie rozcierając po dwudziestu kilometrach asfaltu. Obejrzyjcie, a później czytajcie dalej.
Niedawno zmieniłem motyw bloga i jego nagłówek. Mam nadzieję, że się podoba. Dlaczego w nagłówku umieściłem logo VW? Bo ta marka jest moją ulubioną. Już ponad dwadzieścia lat temu oferowała samochody bardzo dobre technicznie. Do tej pory działa i pracuje wiele z nich. Dzięki temu możemy teraz jeździć tanio i w miarę wygodnie. Do trzech tysięcy złotych jest ogromny wybór aut. Małe hatchbacki, przestronne kombi, pojemne busy. Oszczędne diesle i dynamiczne benzyniaki. Wiele różnych wersji wyposażeniowych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Scirocco, Golf, Polo, Passat, Transporter. Garbus, LT, Jetta, Santana, Sharan. We wszystkich nowych autach są silniki TDI. Dynamika i oszczędność. W Transporterze T5 po liftingu możemy znaleźć 2.0 BiTDI o mocy 180 KM. A w najnowszym Passacie, który wejdzie do produkcji w 2013 roku znajdzie się 2.0 BiTDI o mocy 220 KM. Niezły wynik, jak na rodzinne kombi. A założę się, że ten silnik nie spali na trasie więcej, niż osiem litrów. Podoba mi się polityka tej firmy.
W ogóle to chciałbym tam pracować. I mieć wpływ (chociaż drobny) w tworzenie samochodów. Czytaj dalej →
Dziś jedynie kilka fotek passata, którego omawiałem niedługi czas temu. Sorka za jakość, robiłem je telefonem (w200i). Dla przypomnienia – jest to poliftowa wersja GT, dlatego ma te cudne listwy na błotnikach, i fotele a’la kubełki, których jednak tu nie widać.
W końcu musiałem się zebrać, żeby tu napisać coś nowego. Bo są dwie nowości, a raczej dwa nowe zakupy – pierwszy to Passat B2, wersja wyposażeniowa GT, czarne listwy na błotnikach, fotele a’la kubełki. Silnik 1.6 diesel. 54 KM. Te głębsze fotele się tak na prawdę nie przydadzą, ale są wygodne i wolę je niż takie zwykłe. Więc jest dobrze. Z tyłu roleta, wszystko w ładnym fajnym stanie, w środku pachnie genialnie takim starym VW :].
Drugi zakup jest bardzo zaskakujący. Okazyjnie udało się nam kupić dwudrzwiowe auto, które ma silnik za tylną osią, tylny napęd i stacyjkę po lewej stronie. Kolor pomarańczowy, stosunkowo dużo chromowanych elementów, jest ciasne i głośne. Do tego silnik ma cylindry w układzie V. Ktoś już wie, o jakie auto chodzi?
Transporter T3 jest na złomie. Pojechał tam niedługi czas temu. Już nie o własnych siłach. Na holu.
Powód? Niestety mimo zapewnień poprzedniego właściciela, że auto nie spala oleju – spaliło go pewnie trochę. Wypowiedź tego faceta uśpiła naszą czujność i na jednym sprawdzeniu oleju się skończyło. Po niedługim czasie (ale kilka tysięcy już nim zdążyliśmy zrobić) silnik się zatarł. Cośtam z panewką było. Stukał mocno razem z klekotem silnika. Remont by nas wyszedł dwie, może trzy stówy. Albo więcej. A do tego wyszło ubezpieczenie (koszt min. 250 zł na pół roku). A jako, że u nas kasy na inwestycje trochę brakowało, postanowiliśmy odzyskać jakąś kwotę z busa. Kwestie finansowe jednak pomińmy.
Czas napisać co dzięki niemu zyskałem. :) Otóż pierwsza rzecz to satysfakcja z posiadania samochodu, który bardzo mi się podoba z wyglądu i z racji swojej praktyczności. Taki miły kształcik, a w środku dużo miejsca. Spalanie niskie a pozycja za kierownicą bardzo przyjemna. Czytaj dalej →
BMW serii 3. To produkowane od 1981 do 94 roku auto powinienem był tu opisać już dawno. Klasyk wśród aut niemieckich z tamtych lat. Tylny napęd, kilka mocnych silników, świetny wygląd niezależnie od wersji nadwoziowej (których było 4). Idealny driftowóz na początek. Dla jednych marzenie, dla innych wieśniacki wóz dresiarzy. Jeżeli zaliczasz się do tych drugich – nie czytaj dalej, bo nie znajdziesz tu odzwierciedlenia czy też gloryfikacji swoich poglądów. :)
Myślałem, że jak już kupię transportera, to będzie to przeszklony, 9-osobowy bus, będzie miał silnik TD i najlepiej jakby jeszcze była to wersja kempingowa. A wyszło, że jest to blaszak, ma trzy miejsca siedzące, pordzewiałą karoserię i silnik 1.6 diesel. I tak sobie pomyślałem, że to nie do końca jest spełnienie moich marzeń, bo tylko marka i model się zgadza. Że nie na to chyba czekałem tyle czasu. Jednak po przemyśleniach doszedłem do nieco innych wniosków, które przedstawiam w poniższym wpisie :).