Koniec ERŁO, a mnie to dalej gówno obchodzi

(Napisałem to też dawno temu, o wszystkim i o niczym, część już nieaktualna, bo trzeba to było z tym tytułem wrzucić zaraz po Euro, a nie długi czas później. Ale czytajcie se, na zdrowie. Tekst między gwiazdkami właśnie to publikacja sprzed chyba ponad roku, pozostałe dopiski są z dzisiaj.)

***

Nie oglądałem, a jak już jakiś mecz leciał w pokoju to rzuciłem okiem może kilka razy. Nie jara mnie to zupełnie. Tzn piłka nożna sama w sobie jest okej, ale oglądanie jej i sranie się „żeby wygrali nasi”, a potem „żeby wygrała moja ulubiona drużyna” jest dla mnie niezrozumiałe. Mogę pograć, ale nie jara mnie to na tyle żeby to oglądać i się przejmować. Ale nieważne.

Kiedyś nie rozumiałem jak można kupować nowe fiaty, zamiast używanych VW w tej samej cenie. Miałem tak zakorzenioną miłość do VW i pogardę dla fiata i wszystkich „gówien”, że nie widziałem żadnych argumentów za fiatem przemawiających, może poza „głupotą” ludzi którzy go kupowali. Z biegiem czasu jednak nauczyłem się, że czasem trzeba spróbować na chwilę odrzucić swoje dogmaty i spojrzeć na sprawę świeżym okiem. Bez uprzedzeń i niepodważalnych przekonań, których nabraliśmy czasem od innych ludzi (naszych autorytetów, jak np. rodzice) nie sprawdzając nawet, czy to prawda. U mnie było to zdanie „weteranów szos” – czyli mojego taty, wujka itp. – na temat właśnie motoryzacji, a głosiło ono, że wszystkie auta na F są gówniane: Fiat, Ford i Francuskie (błagam, nie pytajcie czy Ferrari według tej teorii też jest gówniane).

Teraz nie wnikam kto czym jeździ, nie zniechęcam ludzi do fiatów, bo każdy ma argumenty przemawiające za tym, by przy swoim aucie pozostał. Jednemu potrzebny komfort i szpan na mieście, innemu niskie koszty eksploatacji, jeszcze innemu coś zupełnie innego. Ale o co mi chodzi?

Chociaż znany jestem z wymądrzania się na tym blogu, to od jakiegoś czasu wyznaję zasadę „wiem, że nic nie wiem” (Sokrates). Jestem świadomy swojej niewiedzy w wielu zagadnieniach. Człowiek, który mówił „wiem, że nic nie wiem” nie uważał że wie mniej od każdego innego człowieka, tylko zdawał sobie sprawę jak niewielką wiedzę posiada w porównaniu do tego ile można by wiedzieć (mimo tego że był najmądrzejszym z tamtej społeczności). Bo im człowiek więcej się dowie, tym wyraźniej widzi ile mu jeszcze pozostało – w ilu kwestiach jest jeszcze zielony.
***

I w sumie dlatego przez ostatni długi czas nic tu nie pisałem. Jak mogę komuś coś radzić, skoro sam nie mam w tym wiedzy eksperckiej a jedynie amatorską? Bo jak ktoś kierowany Twoją poradzą kupi coś co okaże się szmelcem, to potem ma pełne prawo mieć do Ciebie pretensje. Więc porzucam rolę wszechwiedzącego typowego szwagra xD i jedyna rada jaką Wam dam, to cytat z Gurala „Bądźcie mili dla sąsiadów”. Bo wiem, że na tym się nie da stracić. :p

Reklamy

2 thoughts on “Koniec ERŁO, a mnie to dalej gówno obchodzi

  1. Ola pisze:

    O Sokratesie jest nawet osobna notka! Albo była. :D

  2. Grzegorz Orioński pisze:

    Fajnego masz bloga. Dlatego pozwoliłem sobie na dodanie Ciebie do mojej listy najlepszych blogów o motoryzacji http://najlepsze-blogi-o-motoryzacji.blogspot.com/. Czekam na więcej tak samo ciekawych wpisów!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: