Koń przemawia #2

Witam w kolejnej części Końskich mądrości.

Zacznę od razu z grubej rury. Rydzyk i jego Maybach… Ludzie gadają (w sumie temat był popularny dawno temu, ale ostatnio mi się przypomniało), że Ojciec Prowadzący Radia Maryja z rent biednych babć kupił sobie furę za kilkaset tysięcy euro. Ja nie jestem jakiś mocno wierzący, wręcz mówię o sobie że jestem WĄTPIĄCY :D, nie chodzę do kościoła, nie jestem też za PiSem, chociaż chciałbym żeby ludzie szanowali prawo i żeby panowała sprawiedliwość. Po prostu nie lubię jak ludzie powtarzają bzdury, nawet bez sprawdzenia tego samemu. Najlepsze, że na to nie ma ŻADNYCH dowodów, po prostu ktoś to zmyślił, a ludzie lubią mieć powody do zawiści, więc to kupili. Jedyne zdjęcie, które niby ma być dowodem w sprawie, jest spreparowane. I to nędznie. :D

z10782539O

Nawet się nie postarali, żeby CIEŃ pasował. Zobaczcie w którą stronę pada cień samochodu. Powinien przy nim być cień Rydzyka. Za to jego cień został namalowany pod nim, tak jakby na niego padały promienie z innego Słońca, prosto z góry na dół. Ja go nie bronię, nie uważam go bynajmniej za wzór czy autorytet, tylko po prostu obalam ten durny mit.

Ale to tak tylko słowem wstępu. Chociaż do samego Maybacha jeszcze wrócimy za chwilę. Dzisiaj podjąłem ciekawą dyskusję z redaktorami AutoInspekcji na temat wstawiania instalacji LPG do aut sportowych / z_zacięciem_sportowym. Wyśmiany został właściciel Audi A8 W12 (luksusowa limuzyna z mocnym silnikiem o dwunastu cylindrach, czyli – upraszczając – full wypas), bo ma w samochodzie gaz. A skoro go nie stać na NORMALNE paliwo, to pewnie nie stać też na porządny serwis, a przecież taki drogi samochód tego wymaga…

Otóż moi drodzy, szanuję Wasze zdanie, macie prawo tak myśleć, wiedzcie tylko, że jesteście w błędzie :D. Nie mówię że go stać na serwis. Może faktycznie go nie stać. Ale czy to coś zmienia? Przepraszam, to samochody są dla nas, czy my dla samochodów? Myślisz (jeden z drugim), że człowiek dorabia się takiej drogiej fury szastając pieniędzmi na lewo i prawo? Pakując tylko najdroższe części do samochodów, lejąc droższe paliwo, stosując uszlachetniacze do paliwa, itp? Biznesmen jest wtedy biznesmenem, jak wydaje tylko niezbędne minimum. Dlatego pracodawcy płacą najniższą krajową, głupi rachunek z kawiarni na 32,70 zł wliczają w koszty prowadzenia działalności, a naprawy w autach flotowych wykonują wtedy, kiedy bez tej naprawy auto nie przeszłoby badania technicznego. Nie wtedy, gdy coś stuka, a do przeglądu jeszcze pół roku. Wtedy stać go, żeby kupić sobie porządny samochód. Nie dziwię się więc, że do 6 litrowego audi montują LPG.

A co jeśli nie jest biznesmenem, tylko zwykłym kolesiem, który zawsze chciał mieć W12? I nagle okazało się, że w sumie ma już uzbierane pieniądze, jest do kupienia okazyjnie lekko puknięte jego wymarzone audi, po cenie z jakichś powodów mocno zaniżonej… I wie, że nie będzie go stać jeździć bez przerwy na benzynie, ale na gazie da radę. Bo koszt jazdy na gazie to będzie niecałe 60% kosztów benzyny na ten sam dystans.

Ale nie, przecież po co realizować marzenia, skoro można patrzeć jak spełnia je ktoś inny, a samemu czekać na lepsze czasy…

Powiem Wam, że gdybym był bogaty (tabu dibu dibu daj :D), gdyby mnie było stać na Maybacha, to wierzcie mi, wstawiłbym do niego LPG dla samej satysfakcji z tego, że ja jeżdżę i mnie stać, a innych ludzi bolą dupska jak widzą wlew gazu w zderzaku. Oni się ze mnie śmieją, ale to JA mam maybacha. Gdybym go miał, zaprawdę powiadam Wam, po jakiejkolwiek stłuczce pęknięty zderzak naprawiłbym TRYTKAMI. W taki sposób jak poniżej:

bumper_fix.jpg

W jeździe nie przeszkadza, a tyle wystarczy, żeby Policja (<3) nie zwracała większej uwagi. Paliłbym w nim papierosy. A za fotelem kierowcy byłby śmietnik, jak w każdej mojej furze. Kupiłbym specjalnie mniejsze stalowe felgi, żeby opony były tańsze. :D Bo fura jest dla MNIE, ona ma służyć MI, podobać się MI, to MNIE musi być na nią stać. Więc zrobię wszystko, żeby mi nic w niej nie przeszkadzało. Żebym mógł się nią cieszyć i z niej korzystać. A nie po to, żeby ludzie patrzyli na parkingu że mam super lakier, podczas gdy tuleje przednich wahaczy napie*dalają już od pół roku… Ale dobra. Wystarczy.

Dawno dawno temu, jak jeszcze miałem pracę :D (PKP Energetyka love4ever), koledzy z brygady (i w sumie nie tylko, bo też tacy zwykli koledzy :D) dziwili się, że kupowałem złomy za tysiąc złotych i sprzedawałem po kilku miesiącach. Traciłem na każdym kilka stów, to fakt. No i jeździłem autami, które miały minimum 20 lat. Zwykle były bliżej trzydziestki. Pamiętam, że mówili: „jakbyś te pieniądze odkładał to byś już mógł kupić sobie auto za kilka tysięcy”. No jasne – odpowiadałem – ale wtedy przez cały ten czas nie miałbym samochodu! Gdybym nie był samochodziarzem, mógłbym jeździć do pracy autobusem. Połączenie jakieś tam było, nawet pamiętam że autobusem wychodziło taniej gdzieś o 70-80 zł miesięcznie. No ale to po co są pieniądze, jeśli nie po to, żeby wydawać je na swoje marzenia? Choćby to był stary passat 1.6D za 1400 zł.

Dałem się przekonać jakiś czas później. Dość złomów, czas na porządne auto. Kupię raz coś lepszego i nie będę musiał wkładać w niego pieniędzy… Parę miesięcy temu policzyłem ile wydałem na to auto przez rok. Coś około 8-9 tysięcy. Nie licząc paliwa, wiadomo. Tylko kupno, rejestracja, ubezpieczenie i naprawy. Teraz jakbym chciał go sprzedać, nie wołałbym za niego więcej niż 3,5 tysiąca. I chyba nikt by tyle nie dał. Czy dużo zyskałem? Uniknąłem strat, które ponosiłem kupując złomy?

Nie.

Jedyna zmiana jest taka, że jak jadę 80-100 na godzinę, to radio gra sobie w miarę cicho, można rozmawiać bez krzyczenia, nie słychać szumów ze szczelin drzwiowych, a rano nie boję się czy odpali (chociaż brakuje trochę tego dreszczyku, więcej TUTAJ). Są elektryczne szyby, automatyczna skrzynia, sterowanie radiem z kierownicy. Bajer, bardzo wygodny. Przy prędkości autostradowej (140) nie czuję że to są ostatnie minuty życia silnika :D, a raczej jest dużo miejsca pod pedałem gazu. No i poczucie bezpieczeństwa. Kwestia niewycenialna, nawet jeśli to fałszywe poczucie.

No więc może i duża zmiana. Ale czy było warto tyle dopłacać? Za omegę zapłaciłem 4500 zł. Większość tych rzeczy zapewni tak samo omega kupiona za 2 tys. zł. Po prostu gorzej by wyglądała. A przecież moja teraz też wygląda gorzej. Swoje już ze mną przeżyła…

20160116_151425

Ale wygląd się nie liczy. Jeździ się nadal tak samo pięknie, komfortowo, gładko. Jedyne co mi w nim teraz przeszkadza, to luzy w zawieszeniu z przodu, za które muszę się w końcu wziąć. Piękne alusy sprzedałem, na stalowe koła założyłem kołpaki od mercedesa. Holowałem tym oplem sprintera, a raz nawet wyciągnąłem go z gorszego terenu. Wiozłem w nim drewno. Było to tylko raz, ale miałem złożoną kanapę i zapakowany byłem autentycznie po sam sufit. I siedziałem dramatycznie blisko kierownicy. Co prawda tylko 40 kilometrów, ale siedział bardzo nisko. Nie raz poleciałem bokiem na rondzie, chociaż automatem jest o wiele trudniej. Spałem w nim wielokrotnie. Nieraz nawet w mrozie. TO się nazywa wykorzystywać potencjał samochodu. Jest niski, ale nie powstrzymało mnie to przed wjeżdżaniem do lasu, nieraz „drogą”, którą na co dzień jeździły traktory, a więc z dużymi koleinami.

Każdej z tych rzeczy podjąłbym się nawet, gdybym miał hondę civic. Takie mam podejście do samochodów. Ma służyć MI. Nie ja jemu. W jakimś dwumiejscowym ferrari nie woziłbym drewna TYLKO dlatego, że weszłoby go po prostu za mało, żeby się opłacało je wozić. Za to trzy worki zaprawy cementowej z brico marche – z dziką radością. Dwa kartony płytek podłogowych, bo zabrakło? Już jadę! Tylko jeszcze po drodze zatankuję trochę GAZU DO FERRARI. Aaaaa… Boli dupcia co?

No to nie pakuj gazu, nie „profanuj” sobie tego supersportowego audi (btw, to nadal tylko audi), i nie kupuj go, dopóki nie będzie Cię stać na benzynę. Zanim sobie – żyjąc zgodnie z zasadami szanowania drogich samochodów – zarobisz, to Twój rówieśnik będzie już swoje audi_RS_LPG sprzedawał, bo się najeździł, przeżył wiele z tym autem, był jeszcze młody i naiwny jak je kupował, ale może już się wypowiedzieć na temat tego auta, BO JE MIAŁ. A teraz myśli nad lexusem ls400. W GAZIE.

Widzisz różnicę? Jeden marzy, drugi jeździ. Wolę być tym, który jeździ. Jasne, każdy z nas wolałby być tym, który jeździ tylko na benzynie a w garażu – czy raczej w hangarze – ma kilkadziesiąt modeli supersamochodów różnych marek i roczników. Ale dopóki nas na to nie stać, czy mamy tylko stać przed szybą_salonu/ekranem_komputera i spoglądać na te auta z cieknącą ślinką? Czy te genialne cudy samochodowej inżynierii, w latach naszej młodości, gdzie najbardziej nas emocjonują, mają być tylko głównymi bohaterami naszych mokrych nastoletnich snów?

Jeśli tak to sobie wyobrażasz, to spoko. Nikt Ci nie każe być szczęśliwym. Możesz do końca życia jeździć mondeo/a6/omegą i marzyć o porsche miłością platoniczną, bo przecież nie byłoby Cię stać na paliwo. Ale – możesz też kupić sobie to porsche i przerobić na gaz. Miałbyś i tanią jazdę, i genialny samochód. Taki wybór (i to w najlepszym wypadku!) ma większość z nas.

1189334397_DSC_0017

– Ty, patrz, ale wieśniak, zamontował lpg do swojego porsche, żeby móc się nim częściej cieszyć!

– HYHY! NO, wstyd by mi było tym jeździć. Dobra, wsiadaj do golfa, mama dała dwie dychy na wachę. HEHEHE…

Gdybyś powiedział, że źle założona (!) instalacja LPG zepsuje przyjemność z jazdy i przyczyni się do szybszego zużycia silnika, OKEJ. Ale jak mówisz PROFANACJA, to mi zajeżdża fanatyzmem. Religijnym.

„Bo oto wielki władca dróg, a imię jego Audi RS44. Na grillu ma cztery pierścienie a na piastach cztery koła. Za nim dym z opon i asfalt pod jego kołami. I przyszedł ukarać tych, którzy w ofierze składali tańsze paliwo, zamiast droższego. Rozgniewany i wzburzony niczym morze podczas sztormu przyniesie kres tej zniewadze. Teraz [już] tylko płacz i zgrzytanie zębów.”

Come on, guys. Dajcie spokój.

Ale w sumie, jakbyśmy mieli tylko takie problemy, czy montować lpg do naszych super fur, to nie byłby żaden problem. Wy byście się ze mnie śmiali, że jeżdżę na gazie jak wieśniak, a ja śmiałbym się z Was, że robię w miesiącu prawie dwa razy więcej kilometrów niż Wy, miastowi. :D Także win-win. A do tej pory możemy tylko bóldupić w internecie. :p

Piotr Wiśniewski

AutoInspekcja

// A pod TYM LINKIEM znajdziecie odpowiedź kolegi get_low_baby z AutoInspekcji.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: