Kiedyś 1.6D to był szał…

Dlaczego człowiek tak zajarany motoryzacją jak ja kupuje sobie opla? Przecież to marka samochodów stworzona dla ludzi, których motoryzacja nie interesuje, a chcą się jedynie przemieścić z punktu A do B.

Boże, jaki opel jest chujowy. Dlaczego dwulitrowy czterocylindrowiec musi brzmieć tak beznadziejnie? Czemu głupia almera 1.5 potrafi rasowo zaryczeć przy wyższych obrotach, a oplowski, większy o PÓŁ LITRA silnik brzmi tak, że chciałoby się go jak najbardziej wyciszyć? Normalnie wstyd. Co ciekawe, Niemcy POTRAFIĄ zrobić dobrze brzmiące 4 cylindry. Dowodem jest mercedesowskie 2.3, benzynowy silnik montowany na przykład w 190-tce. Jest to oczywiście starsza konstrukcja niż oplowski ecotec, ośmiozaworowa, większa o 0,3 litra, ma 2 zawory na cylinder (oplowski – 4), no i przede wszystkim nie ma tylu głupich systemów „optymalizujących” emisję spalin. Ot, zwykły normalny czterocylindrowiec. Brzmi świetnie. Cicho mruczy, wciska w fotel, tylko ze spalaniem nie ma takiej przewidywalności jak w omedze.

Z tego co zauważyłem japońskie samochody Z REGUŁY brzmią rasowo. Tam nie musi być sześciu cylindrów, żeby poczuć ciaśniejące spodnie po przegazówce. Zwykły standardowy 1.6 w subaru imprezie robi robotę. Bulgocze tak przyjemnie… I oczywiście, wiem, że to nie rzędowa czwórka, a bokser, no ale jednak jest to dowód na to, że wielkość silnika nie musi przesądzać jego brzmienia.

Dalej. Omega nie jest autem, które czujesz. Omega jest autem, którym po prostu jedziesz. Jest wygodnie, fajnie, jest trochę ociężała, ale komfortowa. Ale kurde, to auto z 99 roku. A o wiele lepiej czułem podczas jazdy passata b2 z lat 80. Tam wszystko było wyraźne. Nie było wspomagania kierownicy, bo nie było potrzebne, silnik 1.6 D, jechał wystarczająco dobrze. Wszędzie można było wjechać, bo nie leżał nisko na ziemi jak omega. No i okej, też nie jest to samochód dla pasjonata wyścigów. Ale dla mnie to wzór jeśli chodzi o auta. Największy model osobowy Volkswagena z tamtych lat, a był lekki, zwinny, dynamiczny I WYGODNY. Ponadczasowa linia karoserii tego kombi do tej pory wygląda doskonale. Niby Opel Ascona (jego konkurent z tamtych lat) też jest ładny, bo jest, naprawdę mi się podoba, zwłaszcza hatchback, ale… jednak czegoś tam brakuje. W Passacie B2 już nie trzeba nic poprawiać. A o Asconie można powiedzieć, że „jest ładna, ALE…”.

Dawno nie jeździłem niczym nowym. Dam znać, jak kupię kolejnego złoma za chujowe piniondze. Już się nie mogę doczekać…

A na koniec piosenka.

Reklamy

One thought on “Kiedyś 1.6D to był szał…

  1. marta pisze:

    hahaha jaka fajna piosenka xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: