Koń Ecwałd prawi. Uczy i bawi. #1

Gdybym miał otworzyć firmę i zatrudnić ludzi, WSTYD by mi było oferować najniższą krajową. A obecnie firmom nie dość, że nie wstyd, to jeszcze piszą w chuj wymagań, mile widziane języki obce, mile widziane wykształcenie wyższe, mile widziane doświadczenie w składaniu kartonów, lizanie przełożonych po dupie (warunek konieczny).
No tak, bo człowiek po studiach i z doświadczeniem szuka przecież chujowej pracy za 1300-1400 zł na rękę. Ale i tak najlepsze są oferty typowo śmieciowe (zatrudnię ochroniarza z orzeczeniem, pracownika do wykładania towaru, itp), gdzie przyjmuje się i tak byle kogo, a w ogłoszeniu powieszonym na szybie sklepu piszą „Proszę składać CV w punkcie informacji”. CV? Może jeszcze list motywacyjny napisać, że zawsze marzyłem, żeby być ochroniarzem w je*banym tesco za 5,50 zł za godzinę? BRUTTO!

Brzydzę się polskim rynkiem pracy i polskimi pracodawcami. Trafić na normalnego szefa graniczy z cudem. Takiego, do którego przyjdziesz, powiesz „chcę pracować”, a on po 5 minutach rozmowy stwierdzi, czy masz zostawiać swój numer, czy raczej nie.
Już nawet nie chodzi o to, czy zapłaci na początku za przyuczenie. Tylko o to, że przed wieloma trzeba się płaszczyć, żeby w ogóle z Tobą zaczęli rozmawiać, czy Cię zatrudnią za najniższą krajową. A najbardziej mnie wkurwia bydło, które za te pieniądze idzie do pracy. Pamiętaj Polaku, jeśli pracujesz na pełen etat za 1400 zł miesięcznie, toś chuj złamany. Psujesz rynek pracy, pokazujesz korporacjom że można nas je*bać, pośrednio zmuszasz też wielu innych szarych zjadaczy chleba do pracy za głodowe stawki. Jak byłem na rozmowie w Gdyni („poważne stanowisko”, wideorozmowa z dyrektorem z Warszawy), zaczęło się od tego, czy 2000 zł które zaznaczyłem w aplikacji jako minimum, czy to naprawdę moje minimum. Ostatecznie kazali mi stwierdzić, ile muszę dostać żeby była rozmowa. Jak powiedziałem że 2500, bo dojazdy (albo mieszkanie w Trójmieście), poza tym na Gdynię i ogólnopolską firmę kolejową to wcale nie tak dużo, to po 2 tygodniach dostałem odpowiedź mailem, że nie spełniam ich wymagań. To mogli dopisać w wymaganiach: MILE WIDZIANE INNE ŹRÓDŁO DOCHODU, BO TU SIĘ NIE DOROBISZ, CHYBA ŻE GARBA. Ty nie masz wymagać, od wymagań jest szefostwo/zarząd. Ty masz napierdalać łopatą, żeby napełniać im tłuste brzuchy i opłacać im dekoratorów wnętrz. No i wakacje za granicą 2 razy w roku (warunek konieczny).
DZIADY. Polskie dziady.

Rozmowa o podwyżce zaczyna się w momencie, kiedy chcesz się zwolnić. I nie wtedy, kiedy zagrozisz wypowiedzeniem, ale dopiero, gdy je fizycznie położysz na biurku szefa. Nagle się frajer budzi z letargu i dociera do niego, że może faktycznie warto dorzucić coś swojemu Sancho Pansie za odwalanie całej roboty za niego. Jeśli tego nie zrobisz, przy rozmowie o pieniądzach będzie Cię zbywał i zasłaniał się kryzysem, rentownością firmy, itp. Tylko że jak ktoś już składa wypowiedzenie, to zazwyczaj faktycznie chce się zwolnić bo ma dość, i ciężko zmienić to dorzucając 2 stówy do pensji. Ja na przykład przy decyzji o zwolnieniu się nie kieruję się wyłącznie pensją. Jak dojdzie do impulsu, który w końcu mówi „Dość, Piotr, spierdalamy stąd”, to od razu pojawiają się inne argumenty, jak na przykład: rodzaj wykonywanej pracy, stosunek współpracowników do mnie i do wykonywanych obowiązków, chęć zmiany, chęć poznania czegoś nowego. Ciężko nagle je wyrzucić z głowy tylko dlatego, że od przyszłego miesiąca za tkwienie w tym gównie dostanę 2 stówy więcej.

Dlaczego ze wszystkich pracodawców, których miałem, najlepszy okazał się człowiek rok młodszy ode mnie, który zatrudnił mnie przez przypadek, bo miałem na 3 godziny zastąpić pracującego tam kolegę? Zostałem wtedy do końca dnia, następnego dnia znów przyszedłem, i jakoś tak zostałem na dłużej. Warunki płacowe jasno określone (płatne zawsze na czas), wymagania bardzo niewielkie (zależy kto co lubi w sumie), szef, który liczy się ze zdaniem pracowników, szanuje ich i stara się rozwiązywać powstałe problemy. Człowiek, z którym można się pośmiać, pożartować, on wie, że może polegać na mnie, a ja wiem, że mogę polegać na nim. Nie musiałem składać CV, przed nikim się płaszczyć, zostałem od początku potraktowany jak równy z równym.

Inna sprawa, że gdybym miał wylane na tę pracę i nie przykładał się do tego, co robię, to bym na pewno nie był tak dobrze traktowany przez cały czas. Ale w Szwajcarii i Austrii też zapierdalałem jak mogłem, nie ociągałem się, byłem rzetelny w tym co robiłem, mimo tego, że musiałem się wszystkiego prawie uczyć od zera. Starałem się naprawdę bardzo mocno. Jakoś tam stary poniemiecki chuj nie potrafił tego docenić. Dlatego jak zobaczyłem swoją wypłatę (która nie była na początku ustalona, miała być określona na podstawie mojej pracy), to tego samego wieczora się spakowałem, a na drugi dzień rano wyszedłem na pociąg, i 24 godziny później byłem w domu. Nie będę sobie żył wypruwał na jakiegoś dziada, który nie potrafi tego docenić.

A tak poza tym, omegę naprawiłem. Jakoś tak wyszło. Wymiana uszczelki pod głowicą, planowanie głowicy, wymiana uszczelki pod kolektorem wydechowym i pod klawiaturą, wymiana termostatu – 900 zł. Jazda autem, które się nie gotuje – bezcenne. Następna rzecz, to najprawdopodobniej poliuretany do przedniego zawieszenia. Bo na poprzednich tulejach pojeździłem trochę ponad miesiąc i znów zaczęły tłuc. Pod koniec miesiąca wychodzi przegląd i ubezpieczalnia. Składka OC wzrosła mi z 750 do 911 zł. Tragedii w sumie nie ma. Po odpoczynku od opla i przejechaniu passatem dobrych kilku tysięcy kilometrów (w okolicach dziesięciu) fajnie było się znów przesiąść do automata, w którym wspomaganie pięknie chodzi, a przy stu na godzinę można wcisnąć gaz w podłogę i bez problemu wyprzedzać, bo sprawna dwulitrowa benzyna jakoś tę budę odpycha do przodu.
No i to tyle, drodzy Państwo. Kto dotrwał do końca, to w razie czego zwrócę mu za onkologię. W tym celu proszę wysłać CV i list motywacyjny na mój adres: samochodylat80 [szympans] gmail.com . Proszę o zawarcie zgody na przetwarzanie danych osobowych i zgodę na sprzedaż tych danych bankom (warunek konieczny). Mile widziane doświadczenie.

Pozdrawiam,
Piotr Wiśniewski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: