All heil VOLKSWAGEN! A tak serio to nie… :(

Co te samochody dla niezainteresowanych motoryzacją, to ja nawet nie… Ale od początku. Są samochody z charakterem. I są takie, które służą tylko do przemieszczania się z punktu A do B. No i o tych drugich dziś będzie. Przez jakiś krótki czas byłem szczęśliwym posiadaczem peugeota 205 z zatartą tylną belką. Dla niewtajemniczonych powiem, że skutkowało to brakiem amortyzacji w jednym z tylnych kół. Jedyna amortyzacja na prawym tylnym wahaczu była realizowana przez OPONĘ kuźwa. Wahacz się w ogóle nie ruszał. Koszt naprawy wynosił około tysiąca złotych, czyli dwie trzecie najniższej krajowej na owe czasy. Dodam, że auto kupiłem za 400 zł. Oczywiście właściciel przy sprzedaży udał głupka i powiedział, że tam jest amortyzator do wymiany. A ja, głupek, uwierzyłem, bo nigdy nie miałem jeszcze francuskiego gówna. Teraz już wiem dlaczego.

Peugeot 205. Silnik benzynowy 1.1. Sprawował się fajnie, to auto było wygodne, w miarę jechało i nie było dopierdolone w środku i na zewnątrz, jak to jest z autami marki VW na polskim rynku. Bo prawdziwy Polak wie, że w GOLFIE W DIESLU to nawet oleju nie trzeba zmieniać. Taki dobry samochód. No i byłem zadowolony z peżo, dopóki się nie dowiedziałem, ile kosztowałaby naprawa tylnego zawieszenia. Ale mniejsza z tym, belka skrętna to podobno ogólnie super rozwiązanie, tylko nie na nasze drogi. Bardziej zdziwiło mnie coś innego w tym samochodzie. Otóż wyobraźcie sobie, że ktoś to auto projektował. Ktoś zaprojektował zegary, czyli to miejsce, gdzie widać z jaką prędkością jedziemy, ile pozostało paliwa, widać kontrolki od oleju i akumulatora, widać też temperaturę silnika… Ale czekaj… Zaraz… W dwieściepiątce nie znaleziono miejsca na wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej (krytycznie ważne np. w korku, w mieście, czyli w miejscu, do którego małe auto się właśnie docelowo produkuje). Zamiast tego, patrząc na zegary widzisz duży i wyraźny napis PEUGEOT. Żebyś wiedział, co powiedzieć mechanikowi, jak przez telefon będziesz mu relacjonował zagotowanie się silnika. Ten za to od razu będzie wiedział, że cennik naprawy należy pomnożyć razy półtora. Bo przecież nikt, kto wie COKOLWIEK o motoryzacji, nie kupiłby sobie TAKIEGO ŚCIERWA. Więc można kasować jak za zboże. Peugeot 205. Niby taka fajna a’la rajdówka, a nie podaje tak podstawowych informacji dla RAJDERA XD.

Dobra. Przedwczoraj kupiłem sobie następny samochód, który zdecydowanie nie jest przeznaczony dla osób ceniących w samochodzie jego „charakter”. Jest to auto, z którego zawsze się śmiałem i zawsze uważałem za złom. Trafił się okazyjnie, za niewielkie pieniądze, niezgnity! Hatchback z lat 90, z najsłabszym oferowanym silnikiem – 1.1 benzyna, 55 koni. Fiat PUNTO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11111111111111 Kupiłem go taniej, niż sprzedałem golfa 3, a prowadzi się o niebo lepiej. Kierownicą kręci się lekko, w środku czysto i schludnie, tapicerka nieponiszczona, wsiada się wygodnie i nie siedzi się na samej ziemi. Jestem z auta zachwycony. Do wymiany amortyzatory i prawdopodobnie uszczelka pod klawiaturą, bo olejem cały zarzygany silnik. No i dziś go umyłem, jutro zobaczę czy to serio ta uszczelka puszcza. W golfie trójce 1.9d taka uszczelka kosztowała 52 złote. Do fiata punto ceny są inne – kupiłem ją w tym samym sklepie za JEBANE OSIEM ZŁOTYCH. Rozumiecie to? Mając golfa i 50 zł na weekend raczej się człowiek zdecyduje na flaszkę, popitę i czipsy. Szkoda kasy na głupią uszczelkę. We fiacie punto za 52 złote przeprowadzić można generalny remont silnika.

Kiedy zaczynałem pisać tu o motoryzacji, byłem radykałem. Coś jak ciapak krzyczący allahu akbar, tyle że ja krzyczałem VOLKSWAGEN PO WSZE CZASY. I gdybym miał turban z logo VW, to bym go dumnie na deklu nosił. Jakże mało wiedziałem wtedy o motoryzacji. Fiat punto, tak jak peżo 205, nie ma wskaźnika temperatury. Dla mnie abstrakcja. Zwłaszcza w starym rumplu, gdzie trzeba tego raczej pilnować. Bo potem koszt naprawy przekroczy wartość samochodu, a nie po to się kupuje auto za pół wypłaty, żeby w niego włożyć drugie pół. Ale okazuje się, że i punto może dawać radość z jazdy (sam nie wierzę, że to piszę; w tym momencie większość moich wiernych czytelników – jakieś 2 osoby, w tym ja – przestały czytać).

Najmocniejszy silnik z seicento – czterocylindrowe 1.1 – wsadzono do auta o klasę większego, gdzie stało się podstawową jednostką. W najtańszej wersji. Słabszego silnika w punto nie było. A mimo to cieszę się, że kupiłem to auto. Wiesz dlaczego? Bo jak jadę sto na godzinę, to wiem, że jadę sto na godzinę. Mówią mi o tym wszystkie zmysły. Delikatnie dziurawy tłumik – buczący pod obciążeniem – krzyczy, że to nie prędkość do miasta (mimo, że jadę poza zabudowanym). Nerwowy przy tej prędkości układ kierowniczy daje moim dłoniom do zrozumienia, że nie został dostosowany do jazdy po polskich chujowych drogach. Mimo to gaz w podłodze. Przecież potrafię jeździć. Miałem golfa 3 w dieslu, więc wiem, co to sportowa jazda samochodem. Zbyt wąskie opony nie pozwalają wchodzić zbyt szybko w zakręt, ale może dzięki temu się nie zabiję za szybko, bo wcześniej trochę zwolnię. Brak wskaźnika temperatury wyraźnie sygnalizuje, że to nie BMW. To niiiiiic! Skoro nie widzę, że się zaczyna przegrzewać, to znaczy, że temperatura w normie. Brak sprzeciwu oznacza zgodę. Gaz w podłodze. Słabe światła przypominają, że to dziadkowóz. A dziadek przecież w nocy nie jeździ. Ale ja mam przecież dobry wzrok. Co się może stać?

2017-09-06 10.09.18

Mówię Ci, najlepsze auta to rumple kupione okazyjnie za niewielkie pieniądze. Auta, od których nie oczekujesz nic, bo wiesz, że nie mają nic do zaoferowania. A potem się miło zaskakujesz, że jednak taki rumpel potrafił wywołać uśmiech na Twojej pryszczatej mordce. A jak się rozleci, to zero spiny – przecież kosztowało niewiele, więc nie oczekiwałeś od niego nic ponad to, że BĘDZIE.

A w międzyczasie już prawie zrobiłem prawo jazdy na tiry, został tylko egzamin na przyczepę i wreszcie będę mógł sobie pozwolić na coś lepszego, niż auta za tysiąc złotych. Tylko czy naprawdę potrzeba nam czegokolwiek więcej?

Reklamy

2 thoughts on “All heil VOLKSWAGEN! A tak serio to nie… :(

  1. Clarkson pisze:

    Bardzo miło widzieć kolejną publikację po tak długim czasie posuchy. Więcej siebie życzę. Pozdrawiam.

  2. Coveris pisze:

    Coraz lepiej czyta się Twoje wpisy. Ciekawi mnie jak tam Punto i czy kupiłeś już coś innego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Reklamy
%d blogerów lubi to: